No i stało się - Komisja Europejska ruszyła z projektem Europejskiego Urzędu ds. pracy

Komisja Europejska ruszyła z projektem Europejskiego Urzędu ds. pracy

Przewodniczący Juncker już w zeszłym roku oficjalnie zapowiedział utworzenie takiego urzędu. Twierdził, iż urząd ten zapewniłby „sprawiedliwe, proste i efektywne stosowanie prawa unijnego w zakresie mobilności pracy”. Czy to możliwe za pomocą jednego urzędu? Czy taki urząd jest potrzebny? Komentarz Danuty Jazłowieckiej.

Pracując od prawie siedmiu lat nad dyrektywą o delegowaniu pracowników, zaczynam być coraz bardziej przekonana, że istotnie brakuje jednej konkretnej instytucji posiadającej wiedzę nt. praw pracy wszystkich Państw Członkowskich. Może nawet nie tyle posiadającej, co udostępniającej taką wiedzę w każdym języku UE. Komisja Europejska na swojej stronie, jako pierwszą rolę tego urzędu wymienia właśnie „ułatwienie dostępu do informacji dla obywateli oraz pracodawców nt.ich praw i obowiązków oraz dostępu do odpowiednich usług”.  Brakuje oficjalnej instytucji rozstrzygającej spory pomiędzy instytucjami państw członkowskich, brakuje wsparcia holistycznego dla instytucji kontrolnych, które czasem muszą rozwiązać problemy transgraniczne. Na te potrzeby odpowiadać miałby nowy europejski urząd.

W zamyśle Komisji urząd ELA (czyli z ang. European Labour Authority) miałby również wspierać współpracę pomiędzy Państwami UE w zakresie transgranicznego przestrzegania prawa, włączając w to umożliwienie „wspólnych inspekcji pracy”. Jest to punkt, który wymaga bardzo wnikliwej analizy - wiemy, że obecnie pomimo pewnych postępów w zakresie karania firm łamiących prawo pracy transgranicznie i uciekających za granicę aby uniknąć kary, nadal de facto nie umiemy im przeciwdziałać. Zdarza się, że właściciel takiej firmy wraca do państwa z którego pochodzi, zamyka działalność i następnego dnia otwiera nową, pod inna nazwą i często nic nie możemy z tym zrobić. Przykłady wykorzystania zawiłości przepisów narodowych przy swobodzie świadczenia usług na rynku wewnętrznym są wykorzystywane czasem na duża skalę i najbardziej uderzają w tych, którzy grają uczciwie.  Jeśli więc nowy Urząd miałby w tym pomóc, to pełna zgoda - jest potrzebny. Trzeba być jednak uważnym jakie konkretnie dostanie kompetencje, czy będzie mógł nakładać kary i je egzekwować. Byłoby to dalece ingerujące w kompetencje państw członkowskich. Nie mniej jednak stratą byłoby gdyby urząd ten zredukował swoją rolę do zwykłego centrum informacji.

Po zakończeniu prac nad tzw. dyrektywą wdrożeniową dot. delegowania pracowników (dyr. 2014/67/UE) byłam przekonana, że udało nam się wypracować dobrą podstawę do współpracy pomiędzy państwami członkowskimi w zakresie przestrzegania prawa, mając na myśli system IMI czy system transgranicznego egzekwowania kar. Mówię o współpracy, ponieważ przy zachowaniu dotychczasowych kompetencji państw członkowskich, jakiekolwiek inspekcje czy kontrole transgraniczne mogą się odbywać tylko w ramach współpracy. Nie istnieje na dzień dzisiejszy ponadnarodowa inspekcja pracy - pytanie czy Przewodniczący Juncker taką właśnie instytucję chce stworzyć? Projekt rozporządzenia na to nie wskazuje.

Poniżej informacja nt. nowego rzędu ze strony Komisji Europejskiej http://ec.europa.eu/social/main.jsp?catId=1414&langId=en (w języku angielskim)

Oraz komentarz Iwony Kasprzyk-Sowa w nto.pl – http://www.nto.pl/strefa-biznesu/wiadomosci/z-kraju-i-ze-swiata/a/unia-europejska-chce-kontrolowac-pracownikow-zatrudnionych-poza-granicami-ich-krajow,13024917/

zobacz wszystkie
Projekt i realizacja:
© 2011-2018 netkoncept.com - skycms
Polityka prywatności