Przyszłość polityki spójności w ramach budżetu UE na lata 2021-2027

25 marca w Opolu na zaproszenie Danuty Jazłowieckiej gościł europoseł Jan Olbrycht

Kształt budżetu unijnego na kolejną perspektywę, na lata: 2021 -2027 - to temat ostatniego spotkania w Opolu, którego gościem był europoseł Jan Olbrycht

Z zaproszenia na spotkanie skorzystali głównie samorządowcy, ale także przedstawiciele biznesu, ciekawi prac nad budżetem planowanym na nową siedmioletnią perspektywę finansową, która rozpocznie się w 2021 roku, w dziewiątej kadencji Parlamentu Europejskiego.
Jan Olbrycht mówił o tym, jak przebiegają prace nad nowym okresem programowania, w szczególności w kontekście niepewności związanych z brexitem, o tym, w jakim kierunku idzie przygotowanie całego schematu funduszy UE i jak w tym wszystkim wygląda Polska, dodał, że nie jest to obraz dobry.

Rola samorządów w pracach nad unijnym budżetem    
Europoseł namawiał samorządowców we włączenie się w debatę nad kształtem unijnego budżetu, kiedy prace są w toku. - Trzeba przygotowywać sensowne, mądre projekty, które będą uzgodnione z partnerami społecznymi. Ile będzie pieniędzy, to kwestia kolejna. W tej chwili mamy na stole propozycje Komisji Europejskiej, nad którymi pracuje Parlament Europejski, a rządy między sobą dyskutują. Samorządy mają swoją reprezentację w Komitecie Regionów, mają też prawo a nawet obowiązek oczekiwać relacji z postępu prac od strony rządowej i wskazywać korzystne dla nich rozwiązania - przekonywał Jan Olbrycht. 

Danuta Jazłowiecka zauważyła, że dobra praca samorządów to argument dla polskich europarlamentarzystów do przekonywania innych, że warto mocnej je wspierać. - Jeśli potrafią prawidłowo wykorzystywać pieniądze, jeśli wydają je skutecznie, a realizowane przez nich projekty przynoszą efekty, to jest to oceniane przez Komisję Europejską. To także ma wpływ, jak dzielone są pieniądze - mówiła europosłanka.
Jan Olbrycht relacjonował, że z aktualnych propozycji wynika, iż polityka spójności, czyli wyrównywania różnic między regionami w całej Unii Europejskiej, ma być zmniejszona o ok. 10 proc., ale zmniejszona nierówno, np. dla Polski KE przewiduje mniej na tę politykę o ok. 24 proc., czyli niemal jedną czwartą, a to bardzo dużo. - PE protestuje przeciwko takim cięciom, argumentując, że nie możemy finansować nowych rzeczy, redukując te, które działają i dają dobre efekty - podkreślił europoseł i dodał, że zdecydowanie mniej pieniędzy ma być też np. na dużą infrastrukturę.  - To, czy Polska wywalczy więcej pieniędzy, będzie zależało od tego, czy rząd będzie na tyle sprawny, czy będzie miał przyjaciół w innych państwach, czy będzie wzbudzał zaufanie innych państw. To jest rola tego rządu i kolejnego - po jesiennych wyborach - zaakcentował Jan Olbrycht.

Unijne dochody, wydatki i wyzwania
Uczestnikom śniadania europarlamentarzyści zdradzali kulisy prac nad unijnym budżetem. - Przy takiej polityce jak dziś, dziura w budżecie wyniesie 24-25 mld euro rocznie. Możliwości zlikwidowania dziury jest kilka: zwiększenie składki, na co nie zgadzają się niektóre państwa (np. Austria i Holandia chcą 1 proc., PE - 1,3 proc.), stworzenie dochodów własnych np. przez opodatkowanie największych podmiotów jak Google czy Amazon, ale trudno powiedzieć, czy takie wzmocnienie UE zostanie przyjęte. Większość państw, w tym polski premier, zgodziło się na to. Trzecie rozwiązanie to ograniczenie wydatków na poszczególne polityki. Dyskusja jest więc bardzo poważna - klarował Jan Olbrycht.
Jak Olbrycht zauważył, że bardzo ważny w nowym budżecie będzie obszar społeczny (nowy program EFS+), którym w obecnej kadencji zajmowała się Danuta Jazłowiecka. Poseł wskazał, że po tym, jak w Brukseli zobaczono, że inwestycje w ramach Instrumentu Łącząc Europę udało się z centrali zrealizować w państwach członkowskich na czas, to pojawiła się pokusa rozszerzenia takich praktyk. PE jest przeciwny takiemu rozwiązaniu, bo - jak argumentował Jan Olbrycht - polityka spójności to nie tylko pieniądze, ale również tworzenie standardów, wymuszenie pewnego planowania, jakości administracji, współpracy administracji z biznesem, czyli zarządzanie podzielane. Nie zawsze korzystne, czasami trwające długo.

Opolanie pytają o przyszłość Unii i Polski
Uczestnicy śniadania dopytywali europarlamenatarzystów - Danutę Jazłowiecką i goszczącego w Opolu na zaproszenie posłanki Jana Olbrychta - o szczegóły dotyczące planów podziału unijnej puli, o których wspominali. Małgorzata Stelnicka, wiceprezydent Opola, dopytywała o szczegóły dotyczące wsparcia miast. Jan Olbrycht podkreślił, że Unia wskaże ramy i jednym z takich wskazań jest zapobieżenie "skonsumowania przez metra" w dużych miastach puli przeznaczonej na transport, natomiast szczegóły podziału pieniędzy będzie ustalał rząd. Tomasz Hanzel, zastępca dyrektora departamentu odpowiedzialnego za unijne pieniądze w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu, pytał o termin uchwalenia budżetu, argumentując, że im później to nastąpi, tym mniej będzie czasu na spożytkowanie tych pieniędzy, co potem skutkuje kumulacją inwestycji i problemami z ich realizacją oraz wyższymi kosztami. Katarzynę Dąbrowską-Jarek, wójt Dąbrowy, zaniepokoiła informacja o wyłączeniu obszarów wiejskich z polityki spójności. - Mamy nie mniej potrzeb niż miasta - argumentowała. Jeden z przedsiębiorców pytał o programy unijne finansujące wzmacnianie demokracji w krajach członkowskich.

Podsumowując spotkanie Danuta Jazlowiecka, oceniła, że pozycja Polski w UE - kraju, który kreował i narzucał rozwiązania zmalała za sprawą działań polskiego rządu, który nie chce negocjować, nie szuka sojuszników do wspólnych rozwiązań. – Z Polski w tej chwili nie przychodzą propozycje do Brukseli, a jeśli rodzą się w Parlamencie Europejskim, to nie zyskują poparcia polskiego rządu – mówiła europosłanka. 
 

zobacz wszystkie
Projekt i realizacja:
© 2011-2019 netkoncept.com - skycms
Polityka prywatności